Rok 13 nr 1
luty 2012

 Nasz  BIULETYN

STOWARZYSZENIE PRYWATNYCH PRZEDSIĘBIORCÓW
WARSZAWSKIEGO TRAKTU KRÓLEWSKIEGO
 


Zasłużony dla Warszawy

poprzednie numery: luty 2005, marzec 2005, maj 2005, wrzesień 2005, grudzień 2005
luty 2006, czerwiec 2006, grudzień 2006, grudzień 2007
styczeń 2008, luty 2008, marzec 2008, kwiecień 2008 sierpień 2008(numer specjalny) maj 2008
październik 2008, grudzień 2008, luty 2009 marzec 2009 (numer specjalny)  maj 2009  październik 2010

luty 2010   listopad 2011   marzec 2011  październik 2011

 

tematyka numeru:
1. Walne Zgromadzenie za nami

2. Dlaczego nawaliła frekwencja

3. Dokumenty „ogródkowe”

4. Polityka czynszowa

5. Jak zaoszczędzić

6. Bez reklamy ..nie istniejemy czyli jesteśmy na Facebook’u

7. Składki - to tylko 15 zł miesięcznie.

 

Walne Zgromadzenie za nami.

 W dniu 9 lutego 2012 r. odbyło się doroczne, sprawozdawcze Walne Zgromadzenie członków Stowarzyszenia. Tradycyjnie (w oczekiwaniu na przybycie większej liczby członków), zgromadzenie rozpoczęło się o godz. 1230. Zebraniu przewodniczył kol. Waldemar Prusak, a doroczne sprawozdanie w imieniu Zarządu złożył Przewodniczący Stowarzyszenia Roman Popowski. Ważniejsze punkty sprawozdania to: 1. ocena Stowarzyszenia, przez władze Stolicy, 2. sprawy organizacyjne, 3. kierunki działania, 4. sprawy bieżące. Ze sprawozdaniem Komisji Rewizyjnej zapoznała nas kol. Urszula Gałecka. Po przeprowadzeniu dyskusji zebrani udzielili absolutorium Zarządowi za rok 2011. W dalszej części Naszego Biuletynu omówimy ważniejsze sprawy poruszone w sprawozdaniu Zarządu oraz w dyskusji. Na zakończenie obrad restauracja „Senator” przygotowała symboliczny poczęstunek.

Dlaczego nawaliła frekwencja

     Już z kilku zdań wstępu można się dowiedzieć, że naszą niezbyt chlubną tradycją jest rozpoczynanie Walnego Zgromadzenia w drugim terminie (pierwszy zawsze wyznaczany jest na godzinę 1200), czyli wszyscy za każdym razem mamy nadzieję, że jeszcze kilka osób dołączy do naszych obrad. O ile na ubiegłorocznym Walnym Zgromadzeniu frekwencja wynosiła ok. 60 osób - na ok. 140 firm zrzeszonych, to w tym roku w obradach uczestniczyło ok. 30 osób. Możemy przypuszczać tylko, że zebranie sprawozdawcze, nie wzbudza tylu emocji co sprawozdawczo-wyborcze, które zawsze cieszy się większą frekwencją, ale w tym roku niestety pobiliśmy niechlubny rekord. Czy jest już tak dobrze i spokojnie, czy nic nam nie zagraża, czy po prostu Zarząd wszystkim się zajmie, a my możemy spać spokojnie? Gdyby tak było naprawdę, to moglibyśmy odtrąbić niemal zwycięstwo, bo choć nadal władze miasta nie chcą nam sprzedawać lokali użytkowych, to w czynszach spokój (?) - negocjacje w toku na dotychczasowych zasadach, a te kilka doraźnych kłopotów to zawsze ktoś za nas załatwi. Niestety nie do końca to prawda, bo nie jesteśmy jako Stowarzyszenie jakimś monolitem, ale tworzymy grupę różnorodnych branż, odmiennych lokalizacji i warunków pracy, a także często różne albo o odmiennym nasileniu sprawy - nas dotykają.
Najbardziej bulwersujący jest fakt, że na nasze Walne Zgromadzenie nie przybył ani jeden przedstawiciel spośród 42 firm, którym Zarząd pomagał w negocjacjach czynszowych. Dokładniej to ujmując, w każdych negocjacjach uczestniczył wiceprzewodniczący Zarządu Janusz Lück, który też ma swoja firmę i własne problemy. Jego upór i wielokrotne „nękanie” ZGN czy władz dzielnicy doprowadziły do wycofania gotowych już wypowiedzeń lokali, oraz do ustalenia stawek na najniższym możliwym do wynegocjowania poziomie. Można powiedzieć, że w jakiś sposób wszyscy obecni na tym „małym” Walnym zostali zlekceważeni. Jak to zmienić (lepsza informacja wewnętrzna, weryfikacja członków, pomoc w negocjacjach tylko dla tych którzy składki opłacili - inne propozycje będą zapewne rozpatrywane).

Dokumenty „ogródkowe”.
Jak zwykle sytuacja „poprawia się” ale na niekorzyść. Czyli aby dalej prowadzić działalność w tym przypadku gastronomiczną, trzeba płacić kolejny quasi podatek. Dotychczas nie wymagano od restauratorów prowadzących ogródki letnie dokumentów związanych z tzw. „organizacją ruchu”. Załatwiał to Zarząd Terenów Publicznych w ramach zatwierdzenia konkretnej lokalizacji. W roku bieżącym sytuacja uległa zmianie. Każdy restaurator, czy ktokolwiek pragnący prowadzić ogródek letni musi sam załatwić sobie dokument o tej „organizacji ruchu” i trudno dociec teraz, kto jest zarządcą (właścicielem) np.. Rynku Staromiejskiego czy np. Zarząd Terenów Publicznych czy Zarząd Dróg Miejskich, skoro żądają od nas dodatkowych opłat umotywowanych dość dziwnie. W każdym razie jeśli jakikolwiek restaurator, czy właściciel kawiarni zechce wystawić w okresie letnim ogródek - czyli kilka stolików z parasolem to musi zapłacić za dokument zezwalający na taką „rozpustę” 1230 zł. Bardzo śmieszne prawda? Bo niby skąd się to wzięło i nagle dorzuciło do naszych coraz większych kosztów? Niby jest wyjście, ale też jakby nieco dwuznaczne.
Wystarczy wynająć firmę, która ma stosowne uprawnienia i już jest nam lżej. Poszukaliśmy takiej firmy (dzięki Panu Jackowi Zawistowskiemu) i okazuje się, że ktoś czuwa nad nami. Firma „ANIOŁ” s.c. załatwi to za nas pod warunkiem, że będzie odpowiednia liczba chętnych. Póki co zgłosiło się 45 firm i opłata wyniesie nie 1230 zł, ale 330.-.
Cuda, same cuda. Ostatecznie dla 45 firm Zarząd Dróg Miejskich wystawi co trzeba (odpowiedni dokument). Dla ułatwienia całego procederu wymagany wzór druku, czyli wniosek o wydanie pozwolenia na zmianę sposobu korzystania z zabytku (w końcu jesteśmy na Trakcie Królewskim) znajduje się na stronie www.zabytki.um.warszawa.pl  - wnioski i formularze. Na zakończenie przypominamy, kolejność przygotowania dokumentów: 1. wizualizacja ogródka dla stołecznego konserwatora zabytków na lata 2012-2014. 2. cytowany wyżej wniosek o wydanie pozwolenia na zmianę sposobu korzystania z zabytku. 3. Pismo do ZTP (wzór poniżej)
 

   Firma …..

   Adres

   Nazwa  restauracji

   Nr telefonu                                                                      

                                                                                                        Zarząd Terenów Publicznych
                                                                                                        ul. Jezuicka 1/3; 00-281 Warszawa

   Proszę o przygotowanie promesy udostępnienia terenu na placu/ulicy ………………..

   pod ogródek gastronomiczny restauracji „ ……………………………………………………….. „ (nazwa) zgodnie
   z załączoną mapą, wizualizacją i opisem wystroju ogródka  w sezonach 2012—2014 r.

   Oświadczam, że wszystkie dane złożone w ZTP w latach ubiegłych dotyczące prowadzonej
   działalności pozostają bez zmian

   (jeśli się zmieniły to trzeba załączyć odpowiednie dokumenty)

   Imię i nazwisko

 

   Odpowiednią mapkę doręczy wszystkim zainteresowanym firma „ANIOŁ” s.c.

Polityka czynszowa

Póki co, to nie jest tak źle. Wiadomo, że stawki czynszów ustalane kilkanaście lat temu nie odzwierciedlają rzeczywistych kosztów gospodarki nieruchomościami. Jednocześnie wieloletnie zaniedbania i zaniechania urzędnicze nie powinny bić w dotychczasowych najemców, tylko dlatego, że kiedyś jakiś urzędnik zapomniał, że inflacja rośnie, a stawki pozostają bez zmian. To już należy do przeszłości ponieważ od 2008 roku trwają nieprzerwanie negocjacje dotyczące czynszów za lokale użytkowe. W negocjacjach czynszowych broniących naszych stałych członków nieprzerwanie uczestniczy wiceprezes Janusz Lück. Dlatego w oparciu o postanowienia o tzw. „protokół uzgodnień” z marca 2008 roku, czynsze nie rosną „po uważaniu”, ale według ustalonych reguł. Wynegocjowane stawki obowiązują po 2 latach dochodzenia do tej określonej w umowie. Uzgodniono również, że osoby prowadzące działalność w oparciu o umowy 3-letnie, będą miały podnoszone stawki czynszowe o wskaźnik inflacyjny publikowany przez GUS. Ważne jest także, że wynegocjowane stawki czynszowe uważa się za rynkowe.
Reasumując można stwierdzić, że cofnęliśmy się do tyłu, pomimo chwilowego optymizmu. Jeszcze niedawno zawierano z nami umowy bezterminowe, albo na okresy 10– letnie. Wtedy można było planować zakup sprzętu, remonty, czy kompletowanie załogi. A w okresie umów trzyletnich zawsze będzie nad nami wisiała atmosfera tymczasowości, zagrożenia, albo oczekiwania na decyzję.

Jak zaoszczędzić


Prowadząc jakąkolwiek działalność gospodarczą liczymy na ..dochód. Jest to stwierdzenie nieomal śmieszne i dla każdego inwestora oczywiste, ale nie dla naszych władz miejskich, czy dzielnicowych. To że wszelkie dziury w lokalnym budżecie można pokryć zwiększeniem świadczeń od najemców lokali, jest tzw. działaniem „oczywistym”. Naszą „dolą i niedolą” jest utrzymanie się na powierzchni czyli kontynuacja działalności w kolejno zmieniających się warunkach. Jeśli obronimy nasze podstawy działania czyli czynsze na poziomie „do przyjęcia” - następnym krokiem będzie obniżka kosztów. Tu mamy aktualnie dwie propozycje:
1. obniżka kosztów energii elektrycznej
2. obniżka kosztów, poprzez korzystne dla nas transakcje „kartowe”.
Ad. 1. Zarząd podpisał list intencyjny z Polską Grupą Energetyczną (w skrócie P.G.E. OBRÓT S.A.) na rok 2012, dający oszczędności 36 zł na 1 megawatogodzinie, czyli ok. 15%.
Dotychczas osoby mające umowy z RWE miałyby płacić 311 zł za 1 megawatogodzinę, przechodząc do PGE od 1 stycznia br. płacą 275 za 1 megawatogodzinę. W pierwszym kwartale br. Zarząd przystąpi do negocjacji stawki na rok 2013.
Ad.2 . Zarząd podpisał porozumienie o współpracy z firmą „eService” należącą do Grupy PKO BP, rozliczającą transakcje dokonane kartami płatniczymi.
Aktualnie, zgodnie z ustaleniami porozumienia, indywidualne umowy podpisały 34 firmy należące do Stowarzyszenia. Warunki te są o wiele korzystniejsze niż w innych firmach ponieważ:- dokonywane transakcje walutowe (szczególne nasilenie w sezonie turystycznym), są rozliczane wskaźnikiem 0,6 %, a w miarę wzrostu przystępujących firm do wspomnianego porozumienia, możemy uzyskać wskaźnik 0%, na stałe. Jednakże już w tym roku ze względu na EUR0 2012 firma eService zapewnia tym, którzy podpisali umowy przejście w najbliższym czasie na wskaźnik „0” procent, przynajmniej do końca bieżącego roku. W trakcie dyskusji, jak i na wcześniejszych posiedzeniach Zarządu zgłoszono propozycję wspólnego zamawiania towarów czy usług, dla kilku czy kilkunastu firm równocześnie. Miało by to polegać na zamówieniu odpowiednio większej partii towaru od jednego dostawcy ale dla kilku lub kilkunastu placówek (sklepów czy restauracji) jednego asortymentu. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od „dogadania się” właścicieli, wzajemnej współpracy i przyjaznym tolerowaniu „konkurencji”.
Możemy tylko życzyć naszym członkom, żeby wróciły te dobre czasy, kiedy kolega dzwonił do koleżanki (i odwrotnie) że ma za dużo konsumentów na dany dzień i prosi o przyjęcie w miarę możliwości. A my tymczasem, w miarę możliwości, prosimy miłych klientów o odwiedzenie naszych placówek.

Bez reklamy ..nie istniejemy czyli jesteśmy na Facebook’u

Takie czasy nastały, że jeśli jakaś firma nie jest obecna w internecie, to można przypuszczać, że już nie istnieje. Niekoniecznie trzeba mieć własną stronę, choć to bardzo pomaga, ale trzeba być choćby obecnym, jak nie na portalach reklamowych, czy środowiskowych jak nasze www.stare-miasto.com to ewentualnie na portalach społecznościowych jak Facebook, Twitter i inne.
Nowe medium jakim jest internet, stworzyło nie tylko nowe możliwości komunikacji, czy przepływu informacji, ale przede wszystkim nieograniczone możliwości taniej, a także bezpłatnej reklamy. Wobec ogromnej dynamiki rynku, szybko następujących zmianach własnościowych - skończyły sie czasy kiedy klient wybierając się na przykład na Stare Miasto wiedział, gdzie od lat funkcjonują te same kawiarnie, restauracje, galerie czy sklepy. Świetnie, jeśli jakaś firma zdołała sie utrzymać przez lat kilkadziesiąt, ale jak widzimy wobec aktualnej sytuacji na rynku zmiany właścicieli, branż, likwidacje i powstawanie nowych firm następuje coraz szybciej. Również młodszy wiekiem klient czy nabywca nie musi już pamiętać tradycyjnych firm, czy placówek, wystarczy mu teraz, że zajrzy do internetu i dokona wyboru, gdzie zjeść obiad w czasie pobytu w Stolicy, gdzie dokonać zakupów, czy gdzie zatrzymać się na nocleg. Internet stał się tak powszedni i powszechny, że nie zaglądamy do encyklopedii, nie dzwonimy do informacji, nie stoimy w kolejkach po bilety, nie chodzimy na pocztę dokonać miesięcznych opłat. Dlatego aby pozyskiwać ciągle nowych klientów, musimy być obecni tam, gdzie nas łatwo wszyscy znajdą. Od kilku lat w państwach wysoko rozwiniętych, potem powoli i u nas stały sie popularne tzw. portale społecznościowe i komunikatory. Jednym z pierwszych takich portali była "Nasza Klasa" a spośród komunikatorów Tlen czy Gadu-Gadu. Obie funkcje łączy Facebook, gdzie nie tylko każdy może założyć tzw. "profil" własny, albo własnej firmy, ale może tam zapraszać innych, tworząc małą społeczność, wymieniającą się uwagami i doświadczeniami. Każdy też może będąc obecnym na Facebooku, rozmawiać z innymi jeśli są obecni, zostawiać swoje uwagi, wpisy, zdjęcia, przekierowania na ciekawe i dotyczące nas strony.
Jednym z postulatów w dyskusji na ostatnim Walnym Zgromadzeniu było umieszczenie naszego Stowarzyszenia na Facebooku i tym samym polepszenie naszej wewnętrznej informacji i komunikacji. Natychmiast utworzyliśmy stronę Stowarzyszenia, nie pod nazwą SPPWTK, bo i za długa i trudno komuś z zewnątrz ten skrót rozszyfrować, ale pod nazwą Warszawskie Stare Miasto. Tu już dokładnie każdy wie o co chodzi, a po wejściu na nasze strony od razu ma informacje do kogo ten "profil" należy.
Jako pierwsza firma zameldowała się restauracja "Pod Messalką", potem Pan Marek Kraszewski z firmy MUFA z Placu Zamkowego, oraz Panowie: Maciej Kurek, Waldemar Prusak, i ..nawet udało sie pozyskać życzliwą obecność byłego Prezydenta Warszawy Pana Marcina Święcickiego obecnego niezależnego Posła na Sejm.
Zapraszamy wszystkich, którzy chcą być na bieżąco ze sprawami naszej społeczności, a także tych którzy pragną sie podzielić się swoimi uwagami, postulatami i propozycjami do udziału w naszym nowym przedsięwzięciu.

Składki - to tylko 15 zł miesięcznie.
     Ten temat nigdy nie jest lubiany, kiedy przypominamy o naszych obowiązkach, czyli to co stanowi warunek podstawowy, jakim jest uczestnictwo w naszej społeczności. Podpisując deklarację członkowską, zobowiązaliśmy się również do świadczeń na rzecz stowarzyszenia w postaci składek. O swoim członkostwie przypominamy sobie czasem, kiedy „grunt pali się pod nogami” czyli wtedy, gdy np. jesteśmy wzywani na negocjacje czynszowe. Wtedy nie tylko „starzy” się aktywizują, ale nagle zaczyna przybywać nam członków, często dość odległych od Traktu Królewskiego. Każdy, któremu są bliskie nasze ideały, postulaty i zamierzenia, będzie „po drodze” z nami. Ale Ci, którzy nie płacą od lat kilku, a mają pretensje do udziału np. w negocjacjach czynszowych, czy do obrony przed np. zajęciem terenu pod ogródek i wielu innych sprawach, niech nie wymagają aktywności Stowarzyszenia.
Jak zwykle zapraszamy do „Szkatułki” gdzie oczekuje nasz skarbnik - Pani Teresa Olszewska.